poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 1-remake

Mój ojciec zanim stała Rosie. Podbiegla do mnie i zapytała się czy nic mi się nie stało. Odpowiedziałam, że nie i przytuliłam ją jak najmocniej umiałam.Rodzice wyszli na zewnątrz porozmawiać. W tym czasie razem z Rosie porozmawiałyśmy o tym co się stało. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami.Po jej twarzy pociekły łzy. Jeszcze raz ją przytuliłam i jak stwierdził tata był czas na powrót do domu. Byłam razem z mamą lecz ona także wkrótce poszła. Zostałam sama z moimi myślami i smutkami. Szukałam swojej komórki ale nigdzie jej nie znalazłam. Musiała zniszczyć się podczas wypadku. Nie wiedziałam co mam robić więc starałam się zasnąć.
Obudziłam się następnego ranka przy moim łóżku stała Zoe. Przetarłam oczy, ale ona nadal tam była.
-Jenna nie wariuj wiem, że wydaje ci się to snem, ale ja tu naprawdę jestem. Moje ciało znajduje sie gdzie indziej,ale moja dusza chce być tu.
-Zostaw mnie! Nie możesz tu być nie obudziłaś się, odejdź ode mnie!- krzyknęłam i rzuciłam pierwszym przedmiotem jaki wpadł mi w ręce. Niestety oberwała nim pielęgniarka. Po jej twarzy pociekła krew. Zawołałam drugą siostrę. Gdy przybiegła do pokoju popatrzyła na mnię jak na wariatkę. Po krótkiej chwili w drzwiach zjawił się nowy gość- moja mama. 
-Jenna co ty zrobiłaś? Dlaczego zraniłaś pięlęgniarke?
-Nie chciałam na początku na jej miejscu był jakiś duch wyglądający jak Zoe.-odpowiedziałam.
- Jak zwykle wyobraźnia płata ci figle. Teraz się prześpij, a ja porozmawiam z doktorem.-powiedziała mama
-Masz racje, powinnam się zdrzemnąć.-odpowiedziałam i znowu zamknęłam oczy.
Jedyną rzeczą jaką pamiętałam był ból wbijającej się w moją skórę igły. Poczułam się dziwnie więc podniosłam się z łóżka. Przede mną stał ktoś, próbowałam go złapać, ale uderzył  mnie czymś w głowę i uciekł. Upadłam na ziemię i zemdlałam. Obudziłam się na sali pooperacyjnej. Okazało się, że byłam bardzo mocna zraniona. Przez ostatni wybryk lekarze pomyśleli, że sama to sobie zrobiłam. Niestety to przedłużyło mój pobyt w szpitalu o następny tydzień. Każdego dnia przychodziła do mnie pielęgniarka i dodawała mi otuchy. Pocieszała i traktowała jak dziecko. Osobiście uważałam to za dziwne, ale pewnie doktor zlecił jej to przez moje ostatnie "wybryki". Wreszcie doczekałam się dnia kiedy mnie wypisali. Założyłam czarne rurki, niebieską bluzkę z Stitchem i niebieskie Conversy. Moja mama podpisała parę papierów i wyszła ze mną nie odzywając się ani słowem. W końcu krzyknęłam ze zdenerwowania:
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?! Czy zrobiłam coś źle?!
-Uspokój się. Jeszcze ktoś nas zobaczy i wtedy na prawdę będą chcieli cie przenieść na odział psychiatryczny!-odpowiedziała moja mama
-Co?! Jaki odział?! Jak mogłaś mi o tym nie powiedzieć!- krzyknęłam i pobiegłam przed siebie. Jedyną osobą, u której mogłam teraz zostać był Ron...mój były chłopak.
Nie zbyt pamiętałam gdzie mieszka, ale po pewnym czasie szukania wreszcie zapukałam do jego drzwi. Otworzył je osobiście. Jego oczy zwiększyły się o 100% i zapytał czego chce. Co miałam zrobić? Opowiedziałam mu o wszystkim i zapytałam czy mogę zostać u niego chociaż na jedną noc. Widać było, że czuł się zakłopotany ale po minucie wpuścił mnie do domu. Musiałam przyznać nic się nie zmieniło od kiedy byłam tu ostatni raz. Te same meble, te same kolory jednym słowem wszystko w stylu rodziców Rona. Jedynym pokojem wyróżniającym się na tle tych szarości był jego pokoju. Był w odcieniach niebieskiego. Jednak nie mógł pozwolić bym spała w tym pokoju. Moją jednodniową sypialnią został strych. Niestety nie był zbyt ciepły i wygodny, ale zgodziłam się na niego. Zaraz po tym gdy usiadłam na podłodze Ron wyszedł i zamknął drzwi na klucz.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Robię ten Rozdział jeszcze raz dla "summon creature". Mam nadzieję, że ta wersja jest lepsza. A starą wersje skasuje w przeciągu tygodnia. W komentarzach piszcie co uważacie. Nie bójcie wypisywać jakie zrobiłam błędy za każdym razem postaram się je naprawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy