-Dzięki Ron...-wysyczałam przez usta wychodząc. Chyba poczuł się trochę zażenowany tą sytuacją. W każdym razie wiedział, że jutro w szkole mu nie odpuszczę.-Jenna masz szlaban, nawet nie myśl o wychodzeniu gdzieś indziej niż do szkoły!-krzyknęła moja mama wybudzając mnie tym samym z moich "głębokich" myśli. Nie odezwałam się do niej ani słowem po prostu wsiadłam do samochodu. Na siedzeniu obok mnie znajdowała się nowa komórka i trzy obudowy. Chociaż to sprawiło, że dzisiaj się uśmiechnęłam. Wróciłam do domu i jak zwykle zamknęłam się w pokoju.
Nagle poczułam to samo uczucie co ostatnim razem w szpitalu. Czas jakby zatrzymał się i w pokoju niespodziewanie znalazła się Zoe.
-Long time no see (Dawno się nie widziałyśmy).-powiedziała moja przyjaciółka. Postanowiłam nic nie mówić, tak naprawdę jej tu nie było.
-To tylko moja wyobraźnia.- powtarzałam sobie w myślach.
-Nie zamierzasz się odzywać?-powiedziała Zoe, a ja nadal zachowywałam grobową ciszę.
-Dobrze, więc ja będę mówić. Zjawiłam się tu by ci potowarzyszyć. Wiem, że masz szlaban.
-ACH! Jeśli próbowałaś mnie sprowokować to ci się udało. - powiedziałam myśląc, że jestem na prawdę dziwna.
-To zawsze działa- oznajmiła śmiejąc się Zoe. A raczej jej "dusza".
-Więc co chcesz? Masz minute albo... wyskoczę przez okno.- powiedziałam.
-Nie miałam jakiegoś szczególnego powodu żeby tu przychodzić, ale jak już jestem to przy okazji powinnaś bardziej zadbać o moje ciało tam w szpitalu. Wypiłować paznokcie, umyć włosy... o i zmyć stary makijaż i pomalować mnie jeszcze raz. Nawet jeśli nie chodzę teraz do szkoły itp. muszę wyglądać ładnie.
-Okey. Jak nie będę miała szlabanu to cię odwiedzę, a teraz już idź. Musze się położyć by być wypoczęta do szkoły.-powiedziałam.
-Dobra. Już wychodzę.-szybko oznajmiła Zoe i zniknęła wyskakując przez otwarte okno. Nie mogłam uwierzyć, że rozmawiam z wytworem własnej wyobraźni jak pięcio-latka. Położyłam się na łóżku i zasnęłam w głęboki sen.
Na szczęście rano moja mama przyszła i mnie obudziła. Gdyby nie ona na pewno spóźniłabym się do szkoły. Szybko ubrałam się w czarne rurki, sweter z nadrukiem w kształcie korony oraz czerwone vansy. Porwałam z kuchni tosta, wybiegłam z domu, wskoczyłam na rower i pojechałam do szkoły.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i mamy rozdział 2. Mam nadzieję, że wam podobał się tak samo jak mnie. W swoich komentarzach możecie pisać opinie, wszystkie błędy, które napisałam oraz co chcielibyście zobaczyć w następnych rozdziałach. Dzięki za czytanie.
Masz wspaniałe pomysły, bardzo mi się podoba twoja książka. Czekam na kolejne rozdziały:P Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTaSzalona:P